Drżenie rąk

Cześć wszystkim

Zacząłem przygodę z kartomagią jakieś półtora roku temu. Kiedy ćwiczę sam, wszystko idzie jak z płatka, ale gdy mam pokazać coś komuś – nawet komuś bardzo bliskiemu – ręce trzęsą mi się tak bardzo, że od razu widać cały sekret. Macie na to jakieś patenty? Kończą mi się już znajomi, a nie chcę w kółko pokazywać im tych samych trików do ćwiczeń. Domyślam się, że takie drżenie rąk na początku to norma, ale może ktoś ma na to jakiś "magiczny sposób"?

Dzięki

6
12
Dołącz do rozmowy...

Witaj w naszej społeczności!!!

@Jaume:

Zacząłem przygodę z magią karcianą jakieś półtora roku temu.

Super!!!

@Jaume:

Kiedy ćwiczę sam, wszystko idzie świetnie, ale gdy mam przed kimś wystąpić – nawet przed kimś najbliższym – tak bardzo trzęsą mi się ręce, że od razu palę całą sztuczkę

To zazwyczaj tak zwane „poczucie winy” przy wykonywaniu sekretnego ruchu i ogólnie rzecz biorąc, wszystko siedzi w głowie (choć fizycznie przekłada się na dłonie).

Sam boisz się, że coś zepsujesz, albo po prostu w siebie wątpisz.

@Jaume:

Czy ktoś ma na to jakiś patent?

Musisz po prostu nauczyć się wyluzować i przestać tak bardzo przeżywać sam moment sekreciku. Spróbuj stworzyć małe odwrócenie uwagi (misdirection) poprzez odpowiednią gadkę dokładnie w tym momencie, gdy robisz technikę, która wywołuje drżenie rąk (zakładając oczywiście, że ręce trzęsą ci się akurat w tym konkretnym momencie, a no nie od samego początku).

@Jaume:

Kończą mi się znajomi, a nie chcę w kółko pokazywać im tych samych sztuczek, żeby ćwiczyć.

Jeśli to prawdziwi przyjaciele, to wytrzymają 😊 (ale to tylko moje prywatne zdanie 😄)

@Jaume:

Domyślam się, że takie drżenie rąk to norma, ale może ktoś ma na to jakiś „magiczny sposób”

To zupełnie normalne, dopóki nie nabierzesz pewności siebie w tym, co robisz.

A żeby zyskać pewność, musisz po prostu pokazywać to raz za razem. Nawet jeśli „spalisz” lub cię „nakryją”, nie poddawaj się i próbuj dalej, aż wyjdzie. A kto nadaje się do tego lepiej niż przyjaciele? Jeśli znają już ten efekt, najlepiej ocenią, kiedy wyszło ci to perfekcyjnie (i kiedy będziesz mógł już wyjść z tym efektem do obcych ludzi na ulicy bez żadnego stresu).

W skrócie: spróbuj się wyluzować (choć wiem, że łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić) i miej w repertuarze takie efekty, w których w ogóle nie musisz dotykać kart. Dzięki temu, gdy dopadną cię nerwy, zrobisz coś „bezdotykowego”, żeby ochłonąć i nabrać pewności, a potem wrócisz do rzeczy wymagających pracy rąk.

Pozdrawiam i udanej magii!!!

4
jaume Pontí·

Dzięki Zeta, myślę, że to sam strach przed przyłapaniem sprawia, że ostatecznie daję się nakryć. Tak jak mówi ricardorg2283, zacznę od trików automatycznych i spróbuję powoli wplatać coś z manipulacji (na razie testując na znajomych)

1
Ruben Carrera Perez·

Siema! Też mam problem z trzęsącymi się rękami. Im trudniejsze robiłem triki, tym bardziej drżały mi dłonie przy color change'u, palmowaniu czy double/triple lifcie... W muzyce mi się to nie zdarza, gram na scenie od 25 lat, ale pamiętam, że na moich pierwszych koncertach byłem kłębkiem nerwów. Dlatego mam pewność, że doświadczenie pomaga zwalczyć ten strach.

Żeby zmierzyć się z tym bezpośrednio i to pokonać, zorganizowałem pokaz magii dla znajomych w lokalu jednego z nich. Zrobiłem to dokładnie wczoraj wieczorem, było jakieś 25-30 osób. Wiedzieli, na co się piszą i że chcę stawić czoła tremie – zresztą sami mnie do tego namawiali. Wrażenia były niesamowite i polecam to każdemu, kto zmaga się z trzęsącymi się rękami czy tremą... Kiedy znajomi cię wspierają i wiedzą, że przychodzą po to, by ci pomóc, czujesz ogromne oparcie i wiesz, że nawet jak coś zepsujesz, to nic się nie stanie... Jako drugi trik poleciał „Incauto Tramposo” – trochę się bałem tego obrotu 6 kart i zrzutu, ale poszło świetnie... A kiedy już udało mi się zrobić Matrixa, moje ramiona się rozluźniły, ręce przestały się trząść i bawiłem się genialnie... Poza tym nagrałem wszystko na wideo i teraz, analizując nagranie, widzę wszystkie błędy, więc to super materiał do nauki.

Wrzucam wam filmik z Siempre 3, który nagrałem wczoraj – tuż przed Matrixem, kiedy jeszcze mega się stresowałem.

3
Ricardo·

Cześć. To, co przeżywasz, jest zupełnie normalne, zwłaszcza jeśli pomijasz etapy nauki (zilustruję to analogią: najpierw raczkowanie, potem chodzenie, a na końcu bieganie) albo jeśli jeszcze nie określiłeś swojej ścieżki jako magik.

Co mam na myśli, mówiąc o twojej ścieżce? Chodzi o to, jakim typem iluzjonisty chcesz być. Możesz ograniczyć się do występów dla rodziny i przyjaciół albo zostać magikiem występującym publicznie (dla nieznajomych). Istnieją też inne drogi, ale wymagają one przejścia przez te pierwsze etapy. Zacznij więc od zdefiniowania, jakim magikiem chcesz być, żebyś wiedział, którą drogą podążać. Dzięki temu unikniesz błądzenia i nie będziesz tracić czasu na naukę rzeczy, które mogą ci się później nie przydać.

Aby zyskać pewność siebie, zacznij od łatwych sztuczek, automatycznych lub półautomatycznych – na początku najlepiej skupić się na automatach. Pozwolą ci one skoncentrować się na stworzeniu dobrej prezentacji, kontakcie z publicznością i budowaniu pewności siebie jako artysta. Oczywiście w międzyczasie ćwicz techniki bardziej skomplikowane (pamiętaj: raczkowanie-chodzenie-bieganie), a gdy wykonasz je już bez zastanowienia, „na autopilocie”, dopiero wtedy prezentuj je przed widzami.

Może ci też pomóc znalezienie zaufanej osoby w rodzinie lub gronie przyjaciół, której będziesz pokazywać swoje efekty i prosić o szczerą opinię. Oczywiście, gdy pokażesz tej samej osobie tę samą sztuczkę po raz drugi, nie oczekuj zaskoczenia – pamiętaj, że wtedy ta osoba po prostu pomaga ci w nauce.

Dobra, kończę na tym, bo jeszcze się rozgadam i nie będę mógł przestać. Pozdrawiam.

3
jaume Pontí·

Cześć Ricardo. Masz rację, chyba zbyt łatwo ekscytuję się sztuczkami, które mi się podobają i wymagają więcej techniki, a odrzucam samograje, bo mam wrażenie, że zaraz ktoś je przejrzy.Zacznę od tego.

Pytasz mnie, jakim iluzjonistą chcę być... Odkryłem, że kocham iluzję wiele lat temu, kiedy oglądałem w telewizji Pepe Carrola i Juana Tamariza w programie „1, 2, 3 responda otra vez” oraz inne pokazy, które miałem okazję zobaczyć z bliska. Ale kluczowy moment nastąpił na weselu, gdy jakiś iluzjonista pokazał mi trzy sztuczki pod rząd, prosto na moich własnych dłoniach. Jakieś półtora roku temu, zupełnym przypadkiem, trafiłem w internecie na rozwiązanie tego sekretu. To był double lift. W tym momencie obudziła się we mnie pasja. Książki, śledzenie innych iluzjonistów, jakiś kurs... Problem w tym, że zacząłem dość późno, mam 70 lat i szczytem moich ambicji jest jakiś mały występ w lokalnym klubie seniora albo w szkole, z którą jestem w pewien sposób związany. Ale sama nauka sprawia mi ogromną frajdę. Ale się rozgadałem! Pozdrawiam

2
Julian Ranz Tenorio·

Cześć. Miałem dokładnie ten sam problem z drżeniem rąk przez pierwsze 15 czy 20 lat robienia magii, hahaha. To bardzo powszechne. Wszystkie komentarze, które tu widzę, są bardzo trafne: zacznij od efektów automatycznych lub półautomatycznych, żeby skupić się na prezentacji. Wykonuj tylko te techniki, które masz OPANOWANE. A opanowane oznacza, że wychodzą z absolutną naturalnością i całkowitą pewnością (to wymaga wytrwałości i czasu: ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć... (np. do momentu, gdy mając w rękach 4 karty, nie będziesz potrafił policzyć ich normalnie, tylko odruchowo wyjdzie Ci liczenie Elmsleya). Wystarczy, że wprowadzisz do swojego pokazu JEDNĄ technikę, której nie OPANOWAŁEŚ, a od razu dopadną Cię nerwy.

Jeden PATENT, który bardzo mi pomagał: OPIERANIE RĄK (na macie, na kolanach, gdziekolwiek, w zależności od triku). Mnie osobiście stresowało zarówno to, że ktoś przejrzy mój trik albo że coś pójdzie nie tak, jak i sam fakt, że widzowie zobaczą moje trzęsące się dłonie. Ten prosty patent przez długi czas pomagał mi radzić sobie z drżeniem rąk.

Ostatni psychologiczny patent, który u mnie działał – ale wymaga tego, o czym pisałem wyżej, czyli OPANOWANIA używanych technik – polegał na tak silnym skupieniu się na gadce, że cała moja uwaga była skoncentrowana właśnie na niej. A ponieważ ludzki umysł nie potrafi myśleć o dwóch rzeczach naraz, po prostu „zapominałem” o tym, że mam się denerwować, bo zaczną mi drżeć ręce.

2
jaume Pontí·

Wybacz Julian Ranz, myślałem, że już ci odpisałem, a teraz widzę, że nie. Albo może odpisałem, tylko jakiś magik sprawił, że odpowiedź zniknęła ;D

Zacząłem robić niektóre manipulacje, opierając dłonie. To dla mnie trochę dziwne/niewygodne, ale jak już to opanuję, to przetestuję na kimś. Zobaczymy, jak pójdzie. Dzięki

0
DeZeta Pil·

Cześć Jaume. Jakiś czas temu dałem parę wskazówek dotyczących ćwiczenia magii przed znajomymi i rodziną. ĆWICZYĆ.

Myślę, że to najlepsza widownia, zanim z pełną pewnością siebie wyjdziesz do obcej publiki. To całe „stracenie znajomych” brzmi fatalnie. Może powinieneś po prostu bardziej uwierzyć w swoje umiejętności.

Dobra, nie przynudzam, bo i tak dostałeś już świetne rady. Jeśli masz jakieś obawy, śmiało pytaj tutaj. Pozdrówki!

2
jaume Pontí·

Dzięki DeZeta, przeczytałem Twoje rady i zastanowię się, jak podejść do prezentacji przed tą grupą "beta-cierpiętników", którzy mają mnie oceniać, recenzować, doradzać i, miejmy nadzieję, również dobrze się bawić.

1