Domowe trainery do cardistry – narzędzia do treningu
Cześć wszystkim!
(Tak, w internecie staram się używać języka inkluzywnego, wybaczcie, jeśli kogoś to drażni, ale uważam, że tak jest po prostu wygodniej).
Do rzeczy:
Chciałem podzielić się moimi domowymi trainerami, które moim zdaniem są bardzo przydatne w treningu cardistry, świetnie ćwiczą dłonie i palce.
Najciekawsze jest to, że są banalnie tanie w wykonaniu i w 100% spełniają swoją funkcję.
Pierwszy typ jest wykonany ze sklejki modelarskiej, pomalowanej z jednej strony (kupionej w tanim sklepie typu „wszystko za 5 zł”). Są cięższe i idealnie nadają się do ćwiczenia szybkości oraz wszelkich ruchów cardistry.
Drugi typ zrobiony jest z pianki technicznej (również z taniego sklepu). Są lżejsze, co czyni je idealnymi na początek, do poprawy elastyczności, płynności ruchów i ogólnego ogrania z kartami.
Ich wykonanie nie jest żadną filozofią, dlatego po prostu wrzucam zdjęcia (jako inspirację), żeby każdy mógł zrobić własne.
Dla mnie najważniejsze jest to, że można je w pełni personalizować, co sprawia, że stają się czymś unikalnym i osobistym.
To dwa pomysły na rodzaje trainerów (mam ich o wiele więcej), ale te uważam za najlepsze na start.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że komuś się to przyda.
Cześć @Zeta, wróciliśmy z wakacji i postanowiłem dodać coś więcej do tego, co już wrzuciłeś.
Tak jak wspominałem wcześniej, swoje pierwsze sztuki zrobiłem po prostu sklejając ze sobą karty, ale myślę, że warto zrobić krótkie podsumowanie, gdyby ktoś chciał poświęcić na to chwilę:
To jest metoda, którą wyjaśnia @jribera w swoim kursie cardistry.
Musimy po prostu wziąć 5 bloczków ze starych kart (w moim przypadku wziąłem 9 czerwonych i jedną niebieską, ale można użyć jakichkolwiek kart, np. reklamowych), połączyć je taśmą klejącą lub izolacyjną i skleić wzdłuż długich i krótkich krawędzi.
Jedną stronę zostawiamy w jednym kolorze, a drugą w innym, żeby widzieć, czy nie obróciliśmy całego pakietu względem normalnej talii. Chodzi o to, żeby upewnić się, że po wykonaniu ruchu koszulki naszej talii nadal są skierowane w tę samą stronę.
Na zdjęciu widać, jak to zrobić.
O tym wspominałem wcześniej. Poza tym, że służy jako trainer, może też robić za szablon do docinania kart. Polega to na wzięciu takich samych kart jak w poprzednim przypadku, ale tym razem sklejamy je ze sobą, zostawiając jedną stronę trainera w jednym kolorze, a drugą w drugim.
Na tym zdjęciu możecie zobaczyć przygotowanie, a na kolejnym efekt końcowy.
Te przygotowałem, bo mój syn chciał spróbować cardistry po tym, jak zobaczył je na YouTube, więc sam je zaprojektowałem i wydrukowałem („zaprojektowałem” to trochę za mocne słowo jak na takie gówienko 🤣).
Ja zrobiłem je w dwóch kolorach z powodów, o których już pisałem, ale przy druku można dodać mnóstwo różnych wzorów i kształtów. Załączam fotkę, jak wyszły.
Żółte są mojego syna, a białe to prezent dla kumpla.
Myślę, że to, co wyjaśnił @Zeta, plus te trzy dodatki czy komentarze w zupełności wystarczą na start.
A jeśli to wam nie wystarcza, możecie poszukać w sklepach gotowych trainerów. Pamiętam Woodistry i parę innych marek.
Pozdrawiam wszystkich.
Wczoraj pomyślałem sobie: 'Zrobię moją wersję 2.0 trainerów"
8 bloczków po 6 kart w każdym (co daje łącznie 48 kart) i cztery dodatkowe luźne karty.
Kiedy skończyłem, wyszło mi coś takiego.
I wtedy pomyślałem: "Są super, ale powinny mieć swoje własne miejsce do przechowywania"
🤔
I zabrałem się do roboty...
Ale czarne pudełko (z pomarańczowym środkiem) wydawało mi się niewystarczające. Więc...
Teraz mają już swoje pudełko. 😊
Jestem całkiem zadowolony z efektu i dlatego chciałem się nim podzielić ze wszystkimi.
Pozdrowienia dla wszystkich i udanej magii!!!
Wielkie dzięki za ten patent @Zeta
W moim przypadku sam zrobiłem kilka, sklejając stare karty w bloczki. Sklejasz 10 kart i masz jeden solidny bloczek o odpowiedniej wadze – w tym przypadku 5 bloczków po 10 kart daje grubość normalnej talii. Albo możesz skleić po 12/13 kart i wyjdą Ci 4 bloczki.
Prawdę mówiąc, za pierwszym razem zrobiłem to po to, żeby mieć szablon do docinania papieru do rozmiaru karty, ale to naprawdę łatwe do zrobienia i super się sprawdza.
Po sklejeniu dociskasz je czymś ciężkim lub wrzucasz pod prasę i zostawiasz na jeden dzień. Potem masz już gotową wersję treningową, choć trochę bardziej budżetową niż Twoje... 😁
@Carlos Diaz:
Ta metoda jest świetna, a bloczki zazwyczaj wychodzą naprawdę super.
W moim przypadku do przygotowania bloczków zazwyczaj używam 8 kart (z tych dodatkowych, które odkładam sobie przy otwieraniu nowych talii) + po 2 karty typu blank na obu końcach bloczka (marki Apostrophe Games, matowe wykończenie i rozmiar pokerowy) i robię tak 5 bloczków.
Filmik (żebyście usłyszeli, jak brzmią): https://vimeo.com/manage/videos/845661307
Przykłady spersonalizowanych trainerów z naklejkami (1000 naklejek za 9 euro na Amazonie)
Ale świetne te karty
Cześć Carlos, jak się sprawdzają te plastikowe, które zrobiłeś? Są przyjemne w dotyku czy wolisz te zrobione z kart?
Koniec końców, na który z tych trzech byś się zdecydował?
Cześć @homerisma32, wszystkie sprawdzają się super i spełniają swoje zadanie. Najbardziej lubię je w odwrotnej kolejności, niż je tutaj opisałem.
Plastikowe, przede wszystkim dlatego, że są dla mojego syna i można je myć. Jak już tu kiedyś wspominałem, zawsze myję ręce lub upewniam się, że są czyste, zanim wezmę talie do rąk. Przy plastikowych nie trzeba tak uważać, bo można je po prostu wsadzić pod kran.
Sklejane. Są bardzo sztywne i dobrze mi się sprawdzają.
Odwracalne z plastikiem. Też są w porządku – w dowolnym momencie odklejasz taśmę klejącą lub izolacyjną i znowu masz zwykłą talię.
Ale wszystkie spełniają swoje zadanie.
Dwóch pierwszych można dodatkowo użyć do robienia wycinek o kształcie i rozmiarze karty.
Mam nadzieję, że ta odpowiedź Ci się przyda.