Patter: autorski czy kopiowany

Czy patter tworzysz sam, czy korzystasz z tego przekazywanego z pokolenia na pokolenie?

2
5
Dołącz do rozmowy...
Willy Quintana-Lacaci·

To skomplikowana odpowiedź, bo bardzo zależy od tego, jakim iluzjonistą chcesz być.

Uważam, że efekty powinny leżeć na nas jak dobrze skrojony garnitur. Czasami upieramy się przy kopiowaniu efektów i/lub prezentacji, bo nam się podobają, ale zupełnie nie współgrają z tym, kim jesteśmy jako iluzjoniści, z naszymi realiami itp. To może być najlepsza prezentacja w historii, taka, która przetrwała dwa stulecia, ale jeśli do nas nie pasuje, to nie polubimy się z nią nawet za trzy życia.

Niektórych efektów nigdy nie uczynimy w pełni swoimi, inne (te nieliczne) będą leżeć idealnie, a większość będzie wymagała adaptacji, żebyśmy poczuli się z nimi komfortowo. Jakaś zmiana w zliczeniu, zmiana w gadce...

I wcale nie trzeba tworzyć własnych efektów, żeby poczuć, że są twoje. Fred Kaps jest świetnym przykładem iluzjonisty-interpretatora, a dla Ascanio był po prostu największym – ni mniej, ni więcej.

Swoją drogą, na początku kopiowanie jest czymś naturalnym (i dobrym) – zupełnie jak w każdej innej sztuce. Dopiero budujemy swoją magiczną osobowość. Jeszcze nie wiemy, co nam leży, a co nie, i w ten sposób szukamy własnej magicznej tożsamości.

8
DeZeta Pil·

Wszystko sprowadza się do tego, z czym czujesz się komfortowo. Oczywiście prezentacja, w którą sam nie wierzysz, nie wywoła takich samych emocji jak ta, do której jesteś całkowicie przekonany.

Yigal Mesika powtarza jak mantrę, że aby lewitacja i/lub zawieszenie w powietrzu były wiarygodne, iluzjonista musi sam uwierzyć (i przy okazji sam się zadziwić) tym, że przedmiot lewituje lub porusza się sam z siebie. To samo tyczy się Haunted Key (który nie ma żadnego gimmicku, działa czystą wolą iluzjonisty), Blow de Capilla itd. Niezwykłe rzeczy dzieją się z woli iluzjonisty, który używa swoich „mocy” – czyż to nie niesamowite?

Jak więc dostosowałbyś prezentację, wychodząc z takich założeń? Moim zdaniem nie ma nic złego w dosłownym skopiowaniu prezentacji, która po prostu działa, zwłaszcza jeśli zawiera żarty lub bardziej uniwersalne sytuacje – choć oczywiście każdy zawsze dodaje coś od siebie. Koszmar Profesora czy Wild Card dają niewiele możliwości, by przejść ze scenariusza opisowego na fabularny.

Ale cóż, jak już pisałem w innym artykule, nic nie jest wyryte w kamieniu (a już na pewno nie w iluzji) i możesz czerpać z wielu środków literackich wykraczających poza typowe opisy, reprezentacje czy fikcję: storytellingu, metafor, porównań, bajek, anegdot, historii itp. Chodzi o to, żeby próbować, różnicować, nie przynudzać i dobrze się bawić.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o narracji, polecam lekturę: „Morfologii bajki” Władimira Proppa oraz „Podróży bohatera” Josepha Campbella.

A bardziej szczegółowo o strukturze scenariusza w iluzji: „Scripting Magic” Pete'a McCabe'a lub „El discurso con método” Armando de Miguela.

Mam nadzieję, że pomogłem. Pozdrówka!

7
Daniel·

Cześć wszystkim i wielkie dzięki za Wasze wiadomości. Prawdę mówiąc, wrzuciłem ten temat, bo wydaje mi się, że można na niego spojrzeć z wielu różnych stron, a uwielbiam wymieniać się przemyśleniami. Jeśli zapytacie mnie o zdanie, to powiedziałbym, że na samym początku człowiek nie ma innego wyjścia, jak tylko kopiować samą sztuczkę, prezentację itd., żeby potem, wraz z doświadczeniem i ograniem, stopniowo dostosowywać to do swojego stylu, aż wreszcie odcisnąć na tym swój własny charakter lub dać temu inny finał.

Przez wiele lat byłem DJ-em i zawsze powtarzałem, że dobry DJ, bez względu na wszystko, musi utrzymać ludzi na parkiecie – i nie porwie publiki do tańca i wspólnej zabawy, jeśli sam nie czerpie z tego frajdy.

Pozdrowienia dla wszystkich z Urugwaju

4

Myślę, że to właśnie prezentacja definiuje iluzjonistę i wyróżnia go na tle innych. Oczywiście nie da się uniknąć stosowania gagów, żartów czy nawet całych motywów narracyjnych w niektórych rutynach – zwłaszcza jeśli wywarły na nas duże wrażenie i mocno wpisują się w nasze rozumienie iluzji oraz naszą postać sceniczną. Jednak kopiowanie prezentacji jeden do jednego kłóci się z naszą misją. Przede wszystkim dlatego, że ryzykujesz sytuację, w której ktoś z widowni widział już dokładnie to samo show w innym miejscu i poczuje się rozczarowany. Ten sam trik, przy zachowaniu identycznej rutyny, może wydać się zupełnie nowym efektem, jeśli tylko zmienisz jego prezentację. I działa to w obie strony: inny trik zaprezentowany tak samo może sprawiać wrażenie wtórnego... Być może przypisuję zbyt wielką wagę do narracji, jako że wywodzę się ze świata storytellingu i tradycji mówionej, ale wierzę, że sukces każdego widowiska tkwi w tym, jak je opowiadamy, na ile potrafimy być oryginalni i jak zdołamy dopasować to wszystko do naszej scenicznej postaci.

4
Mario Garcia·

Pozdrawiam wszystkich.

U nas w Meksyku mamy takie powiedzenie: „jaka żaba, taki kamień” (czyli: dostosuj działanie do sytuacji).

Jeśli jesteś zawodowym iluzjonistą i bierzesz pieniądze za pokazy, masz obowiązek tworzyć własne prezentacje. Nie możesz kopiować, bo musisz być oryginalny. Nawet same efekty powinieneś chociaż trochę zmodyfikować, a co dopiero ich prezentację.

Ale jeśli jesteś amatorem, który pokazuje sztuczki tylko rodzinie i znajomym, spokojnie możesz korzystać z tych klasycznych, tradycyjnych prezentacji.

Ściskam

1