Jakie triki polecacie do Street Magic?
Dajcie znać w komentarzach, jakie triki lubicie najbardziej i którymi robicie największe wrażenie na widzach – dzięki za pomoc!
Dajcie znać w komentarzach, jakie triki lubicie najbardziej i którymi robicie największe wrażenie na widzach – dzięki za pomoc!
Osobiście mam 4 efekty, które zawsze robię, i za każdym razem dzięki nim łapię niesamowity kontakt z widzami
IMPROMPTU
1-two card monte
2-ambitna karta
Z PRZYGOTOWANIEM
3-french kiss
4-chicago opener
Nie mam żadnych tutoriali, ale jak poszukasz na YouTubie, to na pewno coś znajdziesz😉😉
Two Card Monte też świetnie mi się sprawdza, a o nim nie wspomniałem.
Triki French Kiss i Chicago Opener też – chociaż sam ich nie robię, są genialne i bardzo je lubię.
Cześć, według mnie jednym z najlepszych efektów jest bez wątpienia Double Cross – robi ogromne wrażenie, a do tego świetnie sprawdza się na początek pracy z widzami.
U mnie świetnie sprawdza się Triumph – jakikolwiek. Jest mega mocny i robi ogromne wrażenie.
Świetnie sprawdza mi się też ACAAN (Any Card At Any Number).
I na koniec, jeden z ulubionych efektów Julio Ribery, jedna z moich najlepszych i bardzo znana sekwencja z rutyny Ambitnej Karty – absolutny hit na street magic. Mam nadzieję, że już go znasz, a jeśli nie, to gorąco polecam się go nauczyć.
Trzymaj się!!
Rising Card sprawdza mi się bardzo dobrze
Zawsze robię Ambitną Kartę
Chyba jeszcze nikt o niej nie wspominał, ale niewidzialna talia wydaje mi się świetna do street magic – zarówno na otwarcie, jak i na finał, a nawet jako jedyny efekt.
Pozdrawiam!
Dokładnie, ja zazwyczaj używam jej jako „closera”
Tak samo jak @Zeta, zawsze wychodzę z czymś przy sobie. Ponieważ noszę torbę listonoszkę, zazwyczaj mam ze sobą dwie talie Bicycle (niebieską i czerwoną – jedną do efektów impromptu, a drugą przygotowaną), Svengali, a potem co tam wejdzie: invisible, stripper...
Tak wygląda moja torba w tym momencie xD
Liny są dlatego, że mam obiad z ludźmi z pracy i będę im robił rutynę z węzłem niemożliwym
Siemanko!
Tak na szybko wtrącę (bo muszę lecieć do pracy 😅)...
Zawsze noszę przy sobie:
Gąbczaki
Przynajmniej dwa FP (i jedwabne chusteczki)
Nail writer
Kilka sznurków (różnej długości)
Gumki recepturki (duże i małe).
Loopsy (które są już niemal częścią mojego ciała)
Tarantula II
Teraz w zimie, kiedy noszę więcej ubrań...
Biorę też dodatkowo, dopełniając zestaw „Mesika”:
Spider Pen
Electric Touch Plus (to jest genialne)
I to jest W ZASADZIE absolutne minimum, z którym wychodzę, nawet jeśli idę tylko szybko do marketu i zaraz wracam do domu.
Ale nie piszę tego, żeby się chwalić (wręcz przeciwnie, im mniej ludzie o mnie wiedzą, tym lepiej), tylko po to, żebyście zobaczyli, że oprócz kart (a sam jestem super-ultra-mega fanem karcianej magii) jest mnóstwo innych opcji, jeśli chodzi o magię uliczną.
Chodzi mi o to, że:
Same gąbczaki dają ogromne pole do popisu.
Sam FP wystarczy na stworzenie całego mnóstwa rutyn.
Taki nail writer (dobrze opanowany) pozwala na nieskończenie wiele efektów mentalistycznych.
Z samymi sznurkami, ufff, można zrobić tyle niesamowitych efektów.
O gumkach już nawet nie wspominam, bo nigdy bym nie skończył.
Krótko mówiąc – jest mnóstwo alternatyw (i to bez liczenia tych wszystkich gimmicków na rynku) do robienia magii na ulicy i nie zawsze wszystko musi się sprowadzać do wyciągania talii.
Trzymacie się i miłego dnia!!!
Mógłbym Ci polecić „Rumieniącą się damę” – to robi ogromne wrażenie na widzu, gdy widzi, jak karty zmieniają kolor.